Istnieje obowiązek stosowania alternatywnych szczepionek oraz sprzeciwu sumienia w odniesieniu do tych, które są moralnie problematyczne.
Papieska Akademia Życia

Strona głównaPytania i OdpowiedziApelJaką wybrać szczepionkę?Kontakt

Bogna Białecka, Polonia Christiana nr 8 maj-czerwiec 2009.

Proboszcz mojej parafii podzielił się nie tak dawno refleksją na temat odnalezionego przezeń rejestru zgonów z początku XX wieku, z którego wynikało, iż średnio siedem na dziesięć pogrzebów dotyczyło niemowląt i dzieci. W roku 2008 mieliśmy w parafii tylko jeden zgon noworodka. Niewątpliwie zawdzięczamy to postępowi medycyny, lepszej opiece zdrowotnej oraz obowiązkowym szczepieniom. A jednak nad zdrowiem naszych dzieci wisi chmura moralnej niejednoznaczności - tzw. szczepionki niegodziwego pochodzenia. jak mało o problemie wiedzą nawet osoby z wykształceniem medycznym, świadczą choćby słowa byłego ministra zdrowia, Marka Balickiego z roku 2004: Stawiana niejednokrotnie teza o niegodziwym pochodzeniu wymienionych szczepionek (wytwarzanych z wykorzystaniem linii komórkowych WI-38 i MRC-5 - przyp. red.) nie znajduje uzasadnienia i jest gołosłowna.

Od niemal 40 lat firmy farmaceutyczne produkują szczepionki wyhodowane na komórkach abortowanych dzieci. Historia wygląda następująco:
W latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia Leonard Hayflick z Wistar Institute, działu badawczego Uniwersytetu Pensylwanii, rozpoczął badania nad tzw. diploidalnymi komórkami pochodzenia płodowego. Innymi słowy, nad komórkami pochodzącymi ze zwłok abortowanych dzieci. W roku 1964 udało mu się stworzyć linię komórek WI-38 (Wistar Institute 38) - pożywkę, na której można hodować specjalnie osłabione (atentuowane) wirusy, wykorzystywane do szczepień. Materiałem wyjściowym do stworzenia WI-38 były płuca szwedzkiej dziewczynki zabitej w 3 miesiącu ciąży. Opublikowany w roku 1969 artykuł na łamach "American Journal of Diseases of Children" opisuje to następująco: Płód ten został wybrany przez dr Swena Garda specjalnie do tego celu. Oboje rodzice są znani - są to nadal żyjący, zdrowi małżonkowie, mieszkający w Sztokholmie. Zdecydowali się na aborcję, ponieważ mieli za dużo dzieci. Historia zdrowotna obojga rodziców nie zawiera żadnych chorób dziedzicznych ani przypadków raka w rodzinie.¹ Dlaczego staranna selekcja abortowanego dziecka była tak istotna? Okazało się, że najtrwalsze linie komórkowe, stosowane do tej pory jako pożywki, były prawdopodobnie skażone komórkami rakowymi. Starano się więc temu zapobiec na przyszłość.

W historii tej szczególną uwagę zwrócić należy na procedurę pozyskania komórek. Często można usłyszeć argument, że skoro płód został abortowany, to po prostu skorzystano z materiału pozostałego po aborcji, by go użyć w szlachetnym celu - stworzenia szczepionki ratującej życie ludzkie. Jednak z diploidalnymi komórkami pochodzenia płodowego jest identycznie, jak z transplantacją organów, które można wykorzystać wyłącznie pod warunkiem, iż pozostają żywe. Organy do transplantacji pobiera się od osób znajdujących się w stanie tzw. śmierci mózgowej, kiedy ciało (poza mózgiem i rdzeniem mózgowym) funkcjonuje poprawnie. Organy pobiera się zanim ustanie praca serca. Tak samo, dla uzyskania tkanek płodowych na potrzeby stworzenia szczepionki konieczne jest odpowiednie przygotowanie aborcji i pobranie tkanek natychmiast po zabiegu (a najlepiej w trakcie), z zachowaniem maksymalnej sterylności. Lekarz musi przystąpić do aborcji przygotowany na celowe pozyskanie żywych taknek i starać się wydobyć je w jak najlepszym stanie. Współpraca Svena Garda z Leonardem Hayflickiem obejmowała nie tylko staranny wybór dziecka do aborcji, lecz taki sposób prowadzenia zabiegu, by uzyskać najlepszy jakościowo materiał do dalszych prac. Tkanki te były później ekspresowo transportowane do USA. Trudno więc mówić o "skorzystaniu z okazji" - można wręcz przypuszczać, że matkę odpowiedniego "materiału" przekonywano do decyzji o aborcji argumentem, że "produkty ciąży" zostaną wykorzystane do ratowania życia ludzkiego. A jak wynika ze współczesnych badań - argument taki popycha część wcześniej wahających się ciężarnych kobiet do decyzji o zabiciu dziecka ².

Druga linia komórek o niegodziwym pochodzeniu, nosząca nazwę MRC-5, została uzyskana w latach siedemdziesiątych z ciała angielskiego chłopca zabitego w 14. tygodniu życia płodowego. Aborcję uzasadniono "powodami psychiatrycznymi" (w ten sposób nazywano wtedy odbywające się de facto aborcję na życzenie), a więc "materiał", podobnie jak w przypadku linii WI-38, był w doskonałym stanie zdrowotnym. Obie linie: WI-38 i MRC-5 znajdują się w Swiatowym Banku Komórek, skąd pozyskują je koncerny farmaceutyczne, między innymi produkujące szczepionki. Stanowią one swoistą "grzybnię", na której hoduje się atentuowane wirusy.

Nie wszystkie szczepionki hodowane są na WI-38 i MRC-5 - wiele z nich posiada etyczne alternatywy. Oznacza to, że w żadnym momencie ich tworzenia nie wykorzystywano tkanek z ciał dzieci zabitych w akcie aborcji. Niestety aktualnie na rynku dostępne są trzy szczepionki niemające etycznych alternatyw: przeciw różyczce, wietrznej ospie i wirusowemu zapaleniu wątroby (WZW) typu A.

Dla przykładu przeanalizujmy historię pierwszej szczepionki. W roku 1964 panowała w USA epidemia różyczki. Ponieważ choroba ta jest groźna dla zdrowia rozwijającego się dziecka (zwłaszcza w pierwszym trymestrze ciąży), niektórzy lekarze zalecali aborcję pacjentkom, które miały kontakt z chorobą. Uzyskany dzięki temu łańcuch wirusowy został zakodowany jako RA/27/3, gdzie R - oznacza chorobę (różyczkę - łac. rubella), A - sposób uzyskania materiału, czyli aborcję, 27 - źródło, tj. dwudziesty siódmy płód, a 3 - trzecie pobranie tkanki. Stworzenie właściwego preparatu z aktywnym wirusem poprzedziło w sumie 26 aborcji. Wirus hodowano dalej na linii komórkowej WI-38. Co ciekawe, nie istniała żadna praktyczna konieczność uzyskania wirusów przez aborcję. Można było po prostu pobrać wymaz z gardła chorego dziecka, a wirus wyhodować na innej, niebudzącej zastrzeżeń etycznych pożywce. W ten sposób postąpili, na przykład Japończycy. Co więcej, w roku 1964 istniały już dwie etyczne i efektywne szczepionki przeciw różyczce (Cendehill i Merck's HPV-77, obie z wciąż aktualną licencją), które można było w dowolnym momencie przywrocić na rynek, zwłaszcza że w pełni efektywna japońska szczepionka nie jest dostępna w USA i Europie. Trudno więc żywić wątpliwości, iż amerykańscy naukowcy celowo chcieli użyć tkanek płodu ludzkiego. Dlaczego?

Ponieważ szczepionki niegodziwego pochodzenia są w powszechnym użyciu, można odnieść wrażenie, że są powszechnie akceptowane. Argument ten wykorzystuje się, na przykład, w celu usprawiedliwienia badań na komórkach macierzystysch pochodzących z ludzkich embrionów.

Podczas przesłuchań podkomisji senatu USA, dotyczących badań nad komórkami macierzystymi pochodzenia embrionalnego, pojawiła się następująca argumentacja: po co wyrzucać na śmietnik "zbędne" embriony pozostałe po zapłodnieniu in vitro, skoro mogą one posłużyć wspólnemu dobru? Uniwersytet Stanu Nebraska wielokrotnie użył tego samego argumentu do usprawiedliwienia eksperymentów na tkance uzyskanej wskutek aborcji. Dr Drew Miller z uniwersyteckiego zespołu badawczego powiedział wręcz: Jestem prolife. Zgadzam się z biskupami katolickimi i innymi ludźmi uważającymi aborcję za zło. Ale gdy już dokonało się zło, nie chcę kolejnego zła - niszczenia czegoś, co może przyczynić się do ocalenia życia ludzkiego. Innymi słowy - zamiast zapewnić abortowanym dzieciom godny pochówek, powinno się je wykorzystać do eksperymentów medycznych w imię makiawelicznego "wyższego dobra". ³

Taka jest logika współczesnej cywilizacji śmierci. Akceptując zło - traktowanie poczętego dziecka jak przedmiotu czy wręcz towaru - otwieramy furtkę dalszemu uprzedmiotowianiu człowieka i usprawiedliwaniu eksperymentów kierujących nas z powrotem do praktyk medycznych Trzeciej Rzeszy.

Kolejnym argumentem - że aktualnie nie używa się tkanek abortowanych dzieci do produkcji szczepionek - też jest fałszem. Już w roku 1964 Hayflick i Moor udowoodnili, że linie komórkowe mają ograniczoną długość życia, mimo iż komórki pochodzące z embrionów (ludzkich lub zwierzęcych) żyją dłużej niż pobrane od dorosłego. Tak czy inaczej, w latach dziewięćdziesiątych okazało się, że żywotność linii WI-38 i MRC-5 niuchronnie zbliża się do końca. Oczywiste wydawałoby się zastąpienie ich nowymi liniami, pochodzenia etycznego. Tak się jednak nie dzieje. Nowe linie komórkowe przygotowuje się takimi samymi metodami, jak osławione WI-38 i MRC-5.

Dla przykładu, Coriell Institute for Medical Research przygotował linię komórkową IMR-90 w sposób maksymalnie zbliżony do WI-38, by płynnie zastąpić WI-38 w trwających badaniach. Kolejną linią komórkową, stosowaną już jako podstawa do dalszych szczepionek i badań naukowych, jest PER.C6, stworzona przez holenderską firmę biomedyczną Crucell. "Materiałem" było tu zdrowe dzeicko abortowane w 18. tygodniu życia płodowego po prostu - jak piszą jej twórcy - dlatego, że kobieta chciała się pozbyć płodu.⁴ Licencję na PER.C6 wykupiło już ponad 50 firm farmaceutycznych.

To dopiero szczyt góry lodowej. Normalizacja przedmiotowego wykorzystania "pozostałości po aborcji" w celach naukowych stworzyła rynek handlu częściami abortowanych dzieci. Jedno z pierwszych doniesień o tym procederze zawierał program BSS 60 Minutes z roku 1999, w którego ślady poszla "Asheville NC Tribune", publikując cennik tkanek. Zainteresowani badacze mogli na przykład nabyć mózg zabitego wskutek aborcji dziecka w przedziale cenowym od 150 dolarów (jeśli dziecko miało poniżej 8 tygodni) do 999 dolarów (za mózg dziecka starszego). W przypadku uszkodzonych organów oferowano zniżki. Czasopismo "World" opublikowało raport ukazujący obszar szczególnych zainteresowań. Naukowcy poszukiwali szczątków dzieci o wadze ok. 1 kg, czyli z późnych aborcji, dokonywanych w 18-24 tygodniu życia (5-6 miesiąc). Niektórzy płacili wręcz prowizję klinikom aborcyjnym za odpowiednie przygotowane tkanki. Badania takie (wg raportu Children of God for Life z roku 2005) prowadzi, na przykład, firma Crucell (twórca PER.C6). Różnica między dawniejszymi a współczesnymi badaniami prowadzonymi przez firmy biotechnologiczne polega między innymi na skali wykorzystywania "materiału". W latach sześćdziesiątych trudno było o szczątki abortowanych dzieci, ponieważ w USA, na przykład, aborcję dopuszczano wyłącznie ze względów zdrowotnych. W dobie powszechnie dostępnej aborcji na życzenie, w badaniach nad nowymi produktami wykorzystuje się setki tysięcy "preparatów" - czyli zwłok abortowanych dzieci. Slogan "cel uświęca środki" stał się nieoficjalnym mottem współczesnych firm biotechnologicznych. I prawie nikt przeciwko temu nie protestuje.

Gdy w roku 2004 poseł Anna Sobecka złożyła interpelację w sprawie dopuszczenia do obrotu stosowania w Polsce szczepionek produkowanych z użyciem dploidalnych komórek ludzkich pochodzenia płodowego, ówczesny minister zdrowia Marek Balicki uznał problem za fikcyjny, zamykając publiczną dyskusję na temat potrzeby uzyskania alternatywnych, etycznych źródeł szczepionek. Pisał wtedy m.in.: Nie są mi też znane zastrzeżenia uznanych autorytetów w dziedzinie etycznych aspektów medycyny, w tym Kościoła katolickiego, w sprawie dopuszczalności namnażania linii komórek pochodzenia ludzkiego.

Jednak już dokument Papieskiej Akademii Pro Vita z roku 2005 podkreślał, że choć korzystanie ze szczepionek niegodziwego pochodzenia jest usprawiedliwione w przypadku, gdy brakuje dostępnej alternatywy, należy podjąć starania w kierunku uzyskania takich alternatyw. Problem doprecyzował dokument Dignitas Personae z roku 2008, w którym możemy jednoznacznie przeczytać:
Do badań naukowych oraz produkcji szczepionek lub innych produktów bywają niekiedy wykorzystywane linie komórkowe, powstałe w wyniku niegodziwego zabiegu, wymierzonego przeciwko ludzkiemu życiu lub fizycznej integralności bytu ludzkiego. (...) Tak więc, na przykład zagrożenie życia dziecka może upoważnić rodziców do zastosowania szczepionki wyprodukowanej przy użyciu linii komórkowych niegodziwego pochodzenia, niemniej jednak pozostaje obowiązkiem wszystkich, by wyrazić swój sprzeciw i zażądać od osób odpowiedzialnych za systemy opieki zdrowotnej, by dostępne były inne rodzaje szczepionek.
Zatem każdy katolicki rodzic ma obowiązek moralny domagać się etycznych alternatyw i aktywnie wyrażać swój sprzeciw panującego obecnie moralnego terroryzmu.

Na koniec trzeba zadać pytanie, czy rzeczywiście nie ma alternatyw? W Polsce jedynym obowiązkowym szczepieniem, dla którego brak etycznej alternatywy, jest szczepienie przeciw różyczce - podawane w postaci szczepionki skojarzonej przeciw odrze, różyczce i śwince (Priorix - producent Glaxo Smith Kline; MMR II - producent Merck&Co.; Trimovax - producent Aventis Pasteur), której wszystkie elementy powstają na bazie MRC-5.

Co zatem można zrobić? Z jednej strony, istnieją etyczne szczepionki pojedyncze (przeciw odrze i śwince). Różyczka przebyta w dzieciństwie ma łagodny przebieg, a główny powód szczepień stanowi zagrożenie, jakie choroba ta niesie dla kobiety w ciąży. Zakażenie w pierwszych trzech miesiącach ciąży jest fatalne w skutkach dla rozwijającego się dziecka. Dlatego doradza się, by przed ciążą zbadać odporność przyszłej matki na różyczkę i w razie potrzeby zaszczepić (nie później niż 3 miesiące przed planowanym poczęciem). Jeżeli mimo to dochodzi do kontaktu z chorobą, mamie w ciąży podaje się natychmiast gamma-globulinę (IGIM), dającą odporność na 3-5 miesięcy a nieszkodliwą dla dziecka. Dlatego rozsądną alternatwyą na dzisiaj byłoby wprowadzenie obowiązkowych badań na odporność przeciw różyczce na początku ciąży i ewentualne podawanie gammaglobulin. W tym momencie można by zlikwidować obowiązek szczepień przeciw różyczce.

Nie chcę być posądzona o namawianie rodziców do odmowy szczepień, dlatego w mojej ocenie na obecnym etapie dobrym rozwiązaniem jest każdorazowe składanie pisemnego protestu przeciw zmuszaniu do korzystania ze szczepionek niegodziwego pochodzenia i włączanie się w akcje mające na celu zmianę tego stanu. Jak już pisałam - istnieje na przykład bardzo dobra japońska szczepionka, niestety nie dystrybuowana w Polsce.

W przypadkach pozostałych szczepień etyczne alternatywy daje się wynegocjować, ponieważ lekarzy kontroluj Sanepid, wydciągając przykre dla nich konsekwencje w sytaucji, gdy znajdujące się pod ich opieką dzieci nie zostaną terminowo zaszczepione. Dlatego dostępność etycznej szczepionki leży również w ich interesie.

Jak piszą autorzy raportu Children of God for Life - jak długo przemysł farmaceutyczny będzie odnosił korzyści finansowe z publicznej akceptacji szczepionek niegodziwego pochodzenia, sytuacja będzie się tylko pogarszać. Historia już to udowodniła.

1 G. Sven, S. Plotkin, K. McCarthy, Gamma Globulin Prophylaxis, Inactivated Rubella Virus; Production adn Biological Control of Live Attenuated Rubella Virus Vaccines; "American Journal of Diseases in Children", 1969, t. 1, s. 118.

2 Canadian Medical Association Journal, nr 153, 1995, s. 545-552,

3 http://www.drewmiller.com/complicity.html

4 http://www.fda.gov/ohrms/dockets/ac/01/transcripts/3750t1_01.pdf